witajcie,
dzisiaj chciałabym poruszyć temat bardzo na czasie jeśli spojrzymy za okno.. Chciałabym poznać wasze opinie na temat ubierania dzieciaczków w takim przejściowym czasie..
Preferujecie #grzaniemaluszka czy raczej #chłodnychów ?
Osobiście przyznaje że od małego praktykuje u mojego dziecka #chłodnychów . Urodził się w połowie lipca, więc miałam o tyle łatwiej, że był środek lata, jednak i wtedy nie brakowało pełnych politowania spojrzeń jak to ja mogę tak ziębić swoje własne dziecko.. Ciągle i zewsząd słyszałam "zimno mu jest" , "załóż mu czapke" , "jak ty go ubrałaś", itp..
Otóż ubierałam i ubieram dziecko adekwatnie do pogody. nie rozczulam się i nie popadam w paranoje. Kiedy ja sama się gotuje bo jest na termometrze 30'C to znaczy, że mojemu dziecku jest tak samo gorąco. Jeśli mi jest zimno mimo tego że się ruszam np. #naspacerze to wiadomo, że mojemu dziecku które siedzi bez ruchu w wózku musi być również zimno..
Z moim synkiem wróciłam do domu 18 lipca. Środek lata, piękna pogoda.. Początkowo jako zupełnie zielona w temacie opieki nad noworodkiem bardzo słuchałam tego co radziła mama w kwestii ubioru.
(Co do przebywania na świeżym powietrzu od zawsze mnie uczono że to najzdrowsze co może być.) Ubierałam synka wedle zaleceń mamy przez około tydzień. Później powiedziałam DOŚĆ! moje dziecko się męczyło, było przegrzane, spocone i nerwowe. Wtedy zaczęłam stopniowo "rozbierać" moje dziecko, sprawdzając w jakim stroju będzie mu najwygodniej w upalne dni.. i mimo tego że miał tylko dwa tygodnie leżał w wózku bez czapki, w bodziaku na krótki rękaw, bez skarpet. W końcu spał spokojnie, nic nie krępowało jego ruchów.
Pierwszego dnia w domu (tj.18 lipca) spędził cały dzień na podwórku w wózku. Wtedy tez byliśmy na pierwszym krótkim spacerku po okolicy..
Moje dziecko dzięki temu, że w taki a nie inny sposób podeszłam do jego wychowania jest dzisiaj odporne na niższe temperatury.. rzadko łapie katar i jakiekolwiek inne infekcje z powietrza. Ja dużo częściej jestem przeziębiona niż on. a on mimo tego, że jemy tą samą łyżeczką czy widelcem, pijemy z tej samej szklanki nie choruje.
Nadal kiedy tylko temperatura podnosi sie nad 10' rezygnujemy z czapki.. nawet kiedy troche wieje.. My też nie okrywamy głowy przecież i nic nam nie jest.
Ludzie mówią : #przewianie to coś strasznego.. Jasne, że tak, ale szybciej przeziębia się przegrzana głowa..
Apeluje do wszystkich rodziców o rozwage w ubieraniu swoich dzieci.
CHCĄC DOBRZE, UBIERAJĄC DZIECI ŻEBY NIE ZMARZŁY ROBIMY IM WIĘKSZĄ KRZYWDĘ NIŻ NAM SIĘ ZDAJE.. NIE MA NIC GORSZEGO OD PRZEGRZANIA!
PAMIĘTAJCIE!!!
DZIECKO W WÓZKU--- JEDNA WARSTWA WIĘCEJ NIŻ MY
DZIECKO BIEGAJĄCE--- JEDNA WARSTWA MNIEJ NIŻ MY
UBIERAJCIE DZIECI NA CEBULKĘ, ABY W KAŻDEJ CHWILI BYŁA MOŻLIWOŚĆ ZREDUKOWANIA ILOŚCI WARSTW STROJU
PS. a ci którzy wciąż upierają się przy grzaniu niech przeprowadzą eksperyment. ubierzcie grube rajstopy, na to cieplejsze spodnie. na góre oczywiscie koszulka, na to cos z dlugim rekawem, zapewne dorzucicie jeszcze sweterek dziecku. na to kurtka i szalik/chustka, obowiązkowo żeby czasem nie zawiało, oraz czapka.. koniecznie zasłaniająca uszy-żeby nie przewiało. na nogi narzućcie kocyk i usiądzcie w zacisznym miejscu w pełnym słońcu.. albo pobawcie się w berka
i pamiętajcie "czapka ma byc caly czas na glowie, a kurtki nie wolno rozpinac".. Jak wrażenia???
to ps. oczywiście z przymróżeniem oka, choć jak patrzę na niektórych rodziców to taki eksperyment z całą pewnością by się przydał..
Pozdrawiam serdecznie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz