Pierwsze chwile po pożegnaniu zawsze są najgorsze. Łzy, smutek.. te wszystkie emocje które targają nami, a których nie potrafimy zdefiniować.. a podobno jesteśmy już dorośli..
Wczoraj nastał dzień pożegnania.. Ukochany odjechał, znowu na kilka tygodni. Zostawił nas w domu, z łzami przepełniającymi oczy.
Tęsknoty dzień 1
Dzisiaj nie było aż tak źle, czas płynął szybko bo dużo się działo. nie siedziałam na tyłku w domu, tylko spacerowałam. praktycznie cały dzień szłam.. najpierw z wózkiem na miasto, po sklepach itp.. później znowu do sklepu, który znajduje się w innej dzielnicy niż mieszkam. Synek zasnął w drodze powrotnej z miasta i spał na dworze dobre dwie godziny.
Zaliczyliśmy zakupy dla mamy i synka. Coś co każdej kobiecie poprawia humor :)
podsumuje dzień stwierdzeniem -szukałam zajęcia na siłę, żeby nie myśleć, że już pojechał-
A najgorsze są wieczory.. chwile w których kładę się do łóżka i wiem, że mogę przytulić się jedynie do poduszki...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz